6 sierpnia o godz.9.00 na Placu Jakuba Wejhera obyła się "mikromanifestacja" przeciw usunięciu czołgu z dotychczasowego miejsca oraz okazanie niezadowolenia z postępowania naszych władz. Dokładnie o tej samej porze miało być ogłoszenie wyników przetargu na "Zmianę lokalizacji czołgu". Termin składania ofert jednak przedłużono do 18.08.2008r.
Wiadome było, że nie będzie nas wielu, środek tygodnia w godzinach pracy, pogoda jesienna, ale miałem nadzieję, że pojawi się kilkadziesiąt osób z Wejherowa...niestety wyszło jak wyszło. Przykro, a jednocześnie było mi wstyd, że pomimo pozytywnego odzewu na wcześniejszego maila tak mało Wejherowiaków wzięło udział w pikiecie.
O planowanej manifestacji poinformowani zostali wszyscy, którzy zapisali się na listę czolgisci.prv.pl, a informacja została umieszczona także na profilu w "naszej-klasie". Każdy mógł wziąć udział w manifestacji i walczyć o wspólną sprawę.
Kilka osób zarzuciło mi promocję kilku partii. Przypominam, że to jest akcja zwykłych mieszkańców Wejherowa, a sztandary partii, które można było zauważyć na placu nie są linia polityczną prezentowaną przez strone czolgisci.prv.pl. Nikt z nas "wejherowskich czołgistów" nie ma zamiaru robić polityczynej hucpy. Głosy przez nas zbierane są w SPRAWIE, a nie dla jakiejkolwiek partii! Czy mam przepraszać wszystkich, którzy poczuli się urażeni, bo na Placu Jakuba zobaczyli poseł Senyszyn czy flagę SDPL czy RACJI Polskiej Lewicy??? Paranoja... albo znak obecnych czasów.
Smutne jest to, że niby w wolnej Polsce w Wejherowie ludzie się boją. Boją się przedstawić swoje poglądy, boją się wyjść przed mur zobojętnienia, boją się być może usłyszeć bezpodstawne i infantylne oskarżenie - "jesteś komuchem, bo bronisz ruskiego czołgu".

Pozdrawiam serdecznie tych co byli z nami i nie bali się protestować przeciw usunięciu czołgu z dotychczasowego miejsca oraz okazali niezadowolenie z postępowania władz. Dziękuję Wam za przybycie.

7 sierpnia miało odbyć się spotkanie prezydenta oraz prałata Nowaka z naszymi przedstawicielami. Niestety "władza" poczuła się urażona wczorajszą manifestacją i oświadczyła, że skoro wczoraj manifestowało SLD, a SLD walczy z kościołem, to oni nie będą prowadzić z nami rozmów.

Wątpliwe jest, że w Wejherowie zwycięży racjonalizm, normalność i kompromis w tej sprawie... pozostaje mieć nadzieję, że czołg przeniesiony w nowe miejsce nie padnie łupem złomiarzy, a pamięć o żołnierzach, którzy zginęli wyzwalając Wejherowo niestety w radzieckim czołgu nie zostanie tak samo odsunięta na bok przy obowiązującym obecnie prawicowo-katolickim trendzie w "usuwaniu pamiątek po PRL."
Widocznie to skrzyżowanie przy Lidlu jest bardziej godne kaplicy-mauzoleum niż miejsce kaźni Piaśnica.
Przykre jest, że w starciu państwo-sutanna - z założenia wygrywa ta druga...
Może w innych miastach ludzie także zaczną brać podobne sprawy w swoje ręce, nie dadzą się ogłupić i zepchnąć do roli obywatela, który jest tylko potrzebny do skreślenia odpowiedniego krzyżyka przy wyborach.

Niestety pomimo naszej akcji przekazania podpisów oraz pomimo spotkania, które odbyło się 18 lipca między innymi z księdzem, przedstawicielem Rodziny Piaśnickiej oraz z zastępcą prezydenta przy obecności dziennikarzy prasy lokalnej oraz Dziennika Bałtyckiego, jak się okazuje już 16 lipca na stronie Urzędu Miasta www.bip.wejherowo.pl zostaje ogłoszony przetarg na usunięcie czołgu !!!
Nasze zdanie jest praktycznie bez znaczenia ?!?!

Zrobiliśmy już i tak dużo, ale jednak ciągle za mało...
Nasze przedstawione propozycje budowy "pomnika-mauzoleum" w bardziej odpowiednim miejscu niż DOKŁADNIE TO miejsce zostały odrzucone, nasze propozycje KOMPROMISU pozostały bez echa...
Przykre, że druga strona nie rozumie słowa kompromis, a naszą akcję traktuje jako "podtrzymywanie konfliktu". Tak naprawdę tu nie ma żadnej dyskusji...
Dziękujemy Radzie Miasta, że nie chcą przeznaczyć czołgu na żyletki i za 100.000 zł jest plan odnowić i przenieść czołg na nowe miejsce (były cmentarz ewangelicki) - tylko jaka pewność, że w nowym miejscu już ten sam czołg nie będzie komuś znowu przeszkadzać ???

I przypominam, że My nie bronimy tylko "ruskiego czołgu" jak co niektórzy sądzą. Ta sprawa dotyka problemów, które są bardziej złożone...

>artykuły

List

List wraz z podpisami przekazano Wojewodzie Pomorskiemu dnia 30.05.2008 roku.
Prezydent Wejherowa oraz Starosta Powiatu Wejherowskiego list z podpisami otrzymali 6.06.2008 roku. Relacja w "Linkach".
Akcja zbierania podpisów trwa nadal...
Wszystkim, którzy mieli odwagę podpisać się pod protestem, dziękujemy za poparcie naszej akcji.

Wejherowo, 12 kwietnia 2008

Szanowny Pan
Roman Zaborowski
Wojewoda Pomorski
Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku

Szanowny Panie Wojewodo,

My, niżej podpisani - zarówno mieszkańcy Wejherowa oraz ludzie związani z tym miastem, jak też wzburzone całą tą sprawą osoby z zewnątrz - stanowczo protestujemy przeciwko usunięciu czołgu-pomnika z Placu Grunwaldzkiego i stawianiu w tym właśnie miejscu kaplicy-mauzoleum.

Protest nasz uzasadniamy następująco:
1. Czołg ten nigdy nie kojarzył się w powszechnym odczuciu z pamiątką posowiecką - ale z polskimi czołgistami wyzwalającymi Wejherowo z rąk piaśnickich katów. Owi czołgiści, choć ich losy potoczyły się nieco inaczej, byli wszak takimi samymi ofiarami II wojny światowej (i wszystkich jej skutków!) jak mieszkańcy Wejherowa. Poza tym usytuowany na postumencie i opatrzony inskrypcją czołg pełni de facto rolę pomnika - nawet jeśli nie jest de iure wpisany na stosowną listę. I ten pomnik wrósł już, przez dziesięciolecia, w krajobraz miasta. Około 70% wejherowian jest za pozostawieniem go w dotychczasowym miejscu.

2. Nie negujemy a priori idei postawienia kaplicy-mauzoleum poświęconej ofiarom Piaśnicy. Uważamy jednak za celową ogólną dyskusję o jej miejscu i kształcie. Plac Grunwaldzki uważamy za niefortunne usytuowanie obiektu o charakterze religijnym - z uwagi na ruchliwe skrzyżowanie i pobliski supermarket. Fakt, iż w pobliskiej Villa Musica mieściła się w czasie okupacji siedziba gestapo, nie wydaje się przekonującym argumentem - tego typu fragmenty dziejów polskich budynków upamiętnia się raczej odpowiednimi tablicami na murach. Warto zastanowić się nad odpowiednim miejscem dla kaplicy (biorąc pod uwagę choćby odpowiednio duży plac na uroczystości patriotyczne i rocznicowe!) oraz nad jej kształtem (może jest sens wrócić do pomysłu łuku-bramy nad krokowską szosą?). Przeniesienie czołgu w okolice dawnego cmentarza ewangelickiego, barbarzyńsko zniszczonego w czasach stalinowskich, to też pomysł nie do końca fortunny. A jeśli planowane mauzoleum miałoby stać się czymś w rodzaju Grobu Nieznanego Żołnierza (bo tak ostatnio rozszerzyli swój pierwotny pomysł inicjatorzy) - najsensowniejszym miejscem wydaje się teren przed jednostką wojskową. Ale to wszystko powinno być przedyskutowane.

3. Nie bez znaczenia są też względy praktyczne. Pieniądze przeznaczone na przeniesienie i uporządkowanie czołgu - można by z powodzeniem przeznaczyć na uporządkowanie pomnika-czołgu w jego obecnym miejscu i przygotowanie prac nad kaplicą-mauzoleum (żaden oficjalny konkurs na kształt fragmentu publicznej przestrzeni nie został chyba jak dotąd rozpisany?). Poza tym droga wojewódzka nr 218 w najbliższych latach zmieni swój bieg - i w kierunku Piaśnicy nie będzie się już jechało obok Placu Grunwaldzkiego. Jeśli zaś przebudowywany miałby być kiedyś węzeł komunikacyjny na skrzyżowaniu ul. ul. I Brygady Pancernej WP i Ofiar Piaśnicy - miejsce usytuowania czołgu można zawsze skorygować; z murowanym obiektem sakralnym nie będzie to już możliwe.

Społeczność Wejherowa jest też w przeważającej części zbulwersowana załatwieniem tej całej sprawy, wyglądającej zresztą niestety raczej na idee fixe jednego człowieka i jego najbliższego otoczenia: cichcem, bez konsultacji społecznych, w formie intryg, niedomówień i pomówień, metodą faktów dokonanych, butnie; czy o tak rozumianą "samorządność" nam chodzi?

kopia listu do:
Krzysztof Hildebrandt
Prezydent
Miasta Wejherowa

Józef Reszke
Starosta
Powiatu Wejherowskiego